Historia makiet funkcjonalnych – jak często pomijalny element stał się królem w internecie

Jeszcze całkiem niedawno, a dokładnie ponad 10 lat temu, termin „makieta funkcjonalna” był zarezerwowany dla profesjonalistów pracujących nad wielkimi portalami, skomplikowanymi aplikacjami, których tworzenie zlecały zazwyczaj duże, rozwinięte już firmy z wielkimi budżetami.

W tamtych czasach większość amatorskich stron internetowych była projektowana przy użyciu kreatorów takich jak Front-page, Pajączek, czy Adobe Dreamwaver, a tylko nieliczni wchodzili na ścieżkę oddzielania kodu od grafiki (zapoczątkowanego po spopularyzowaniu języków xhtml oraz css).

Zamawiając wtedy stronę internetową od freelancera, prawdopodobnie można było się spodziewać otrzymania prawie ukończonej szaty graficznej strony internetowej, zrobionej w stu procentach według wyobrażenia wykonawcy.

Mało kto słyszał o briefie kreatywnym, bo wystarczyło kilka pytań wymienionych przez maila, żeby uznać etap przedstawienia wymagań jako ukończony.

Internet był dużo prostszy w tych czasach, w których większość zleceń tworzenia stron internetowych odbywało się bez jakiejkolwiek umowy, przelewy internetowe dopiero raczkowały i żeby zapłacić za jakąś usługę trzeba było wykonać normalny przelew.

Makiety funkcjonalne dotyczyły wtedy częściej budowy, niż stron internetowych, a ilość osób realnie znająca się na tym drugim była bardzo ograniczona.

Oddzielenie projektowania graficznego od projektowania interfejsów

Oczywiście możliwości projektowania makiet internetowych zaistniały wraz z projektowaniem szat graficznych (sięgającym pierwszych wersji Photoshopa, czy wspomnianego edytora wysiwyg Front-page 2000), jednak projektanci internetowi stali się bardziej świadomi w momencie, w którym warstwa graficzna została oddzielona od warstwy informacyjno-funkcjonalnej.

Jednym z pierwszych spopularyzowanych narzędzi do tworzenia makiet internetowych był program Balsamiq, stworzony przez projektanta internetowego włoskiego pochodzenia, który chciał uprościć sobie pracę nad projektami, tworząc tym samym narzędzie składające się z powtarzalnych elementów takich jak buttony, obrazki, linki, paragrafy treści – z których składa się większość stron internetowych.

Narzędzie to szybko zystało na popularności ze względu na jego prostotę oraz niską cenę. Pomimo użycia najbardziej komicznego fontu tj. Comic-sans, łatwość makietowania spowodowała, że narzędzie to zostało sprzedane w setkach tysięcy, jeżeli nie milionach egzemplarzy i do dzisiaj cieszy się popularnością.

Rozwój dziedziny projektowania makiet funkcjonalnych

W tamtych latach (tj. na przełomie 2009/2010 roku) po kryzysie ekonomicznym z którego większość świata wylizywała się, internet zmienił się nie do poznania. Każda z firm zaczęła mieć świadomość tego, że bez strony internetowej skazuje się na niepowodzenie.

Z tego powodu większość firm posiadających przestarzałe strony internetowe zdecydowało się na ich odświeżenie, co w znaczący sposób wpłynęło na rozwój branży stron internetowych.

Agencje interaktywne prześcigały się rozwiązaniami, ale także cenami. Technologia z roku na rok stawała się coraz bardziej zaawansowana, a jednocześnie coraz bardziej dostępna.

Dzięki potrzebie zwiększenia konkurencyjności firm (którym udało się przetrwać kryzys) branża rozkwitła na nowo, dając tym samym możliwość znalezienia zleceń lub pracy dla szeregu profesji.

Boom na aplikacje do makiet oraz wysyp specjalistów (wszyscy designerzy podpisujący się jako UX designerzy)

Przed spopularyzowaniem makiet funkcjonalnych dla grafika jednym z lepszych tytułów na stronie internetowej był „projektant graficzny”. W momencie w którym rynek zorientował się, że osiągnięcie wysokiej jakości produktów wymaga zatrudnienia przynajmniej kilku specjalistów z różnych płaszczyzn projektowania.

Na tamtym etapie dla przeciętnego grafika najszybszym sposobem na zwiększenie stawki godzinowej było dopisanie do swojego tytułu magicznych literek „UX” (User Experience), które jeszcze przez parę lat były nie do końca rozumiane i niepoprawnie używane przez większość osób z branży.

Po kilku latach od wysypu masy specjalistów skoncentrowanych na doświadczeniach (notabene nie mających zbyt wiele doświadczenia w tym temacie), rynek zaczął krystalizować się, a klienci zaczęli widzieć, że projektant interfejsów oraz doświadczeń użytkownika (czyli po angielsku ux/ui designer) jest na wagę złota.

Oszczędzający płacą dwa razy drożej (w postaci kiepsko działającego serwisu)

Edukacja klienta, jak i twórców stron internetowych (czym dla wielu było projektowanie makiet w uproszczeniu) odbiła się wysokim kosztem dla tego pierwszego, który często chcąc zapłacić możliwie najniższą cenę, za to, co jest niewidoczne, wybierał tańszego „projektanta UX”, dostając tym samym niskiej jakości efekt końcowy.

Z biegiem czasu rynek odpowiednio nasycił się, a duża część z branży wraz z kolejnymi projektami nauczyło się czego wymagać od projektantów interakcji i doświadczeń użytkownika.

Część specjalistów z branży zaczęło systematyzować wiedzę w postaci ebooków, książek i kursów, które przekazywały wiedzę na temat sposobów którymi można zaprojektować aplikację czy stronę internetową.

Jak wygląda proces przygotowania makiet funkcjonalnych w profesjonalnym studio

Zakres przygotowania makiet funkcjonalnych może się różnić, w zależności od wielkości projektu, a także od możliwości finansowych klienta. Jeżeli makiety są zamówione, to najczęstszym elementem umowy są właśnie one. W przypadku bardziej zaawansowanych projektów makiety mogą być wzbogacone o:

  • specyfikację funkcjonalną,
  • schemat architektury informacji,
  • diagram przedstawiający ścieżki poruszania sie po stronie,
  • rozpisanie poszczególnych person z grupy docelowej
  • raporty i wyniki badań przeprowadzonych na użytkownikach poprzednich stron internetowych,

i wiele innych elementów, zwiększających możliwość zrozumienia skomplikowanych projektów.

Wewnątrz zespołu odpowiadającego za projektowanie aplikacji lub serwisu cały proces najczęściej zaczyna się od burzy mózgów, pozwalających przewidzieć wszystkie możliwe elementy na stronie, informacje, które mogłyby się na niej znaleźć.

Takie podejście w systemie design thinking zakłada, że nie ma złych pomysłów i każdy w zespole może podzielić się tym, co siedzi mu w głowie, będąc pewnym, że jego idea nie zostanie skrytykowana.

Tak zgromadzone idee poddane ocenie stawały się małymi elementami, z których później projektowane były makiety niskiej jakości (low fidelity), najczęściej na papierze za pomocą flamastrów.

Takie proste makiety pozwalały skupić się na najważniejszych elementach niskiego poziomu, nie poświęcając uwagi na estetykę tych elementów, a jedynie na funkcję i aspekt informacyjny.

Z zaakceptowanych makiet niskiej jakości tworzone są później makiety wysokiej jakości (high fidelity), które po podlinkowaniu między poszczególnymi elementami jako prototypy przedstawiają wstępne doświadczenia i interakcje, z jakimi spotka się późniejszy użytkownik.

W jaki sposób zapoznawać się z makietami i jak najlepiej wykorzystać etap ich projektowania

Bez względu na to, czy zamawiamy identyfikacje wizualną, materiały promocyjne, czy serwis internetowy – każdy z odbieranych etapów powinien mieć przynajmniej kilka dni na zapoznanie się całego zespołu decyzyjnego, dzięki czemu możliwe będzie „przetrawienie projektu”.

Dla większości klientów nowy etap w życiu produktu czy narzędzia, jest etapem mocno emocjonalnym, z narzuconymi często nierealnymi terminami, które nie wpływają dobrze na finalny efekt. O ile wszyscy wiemy, że czas to pieniądz – niestety w przypadku makiet pośpiech jest złym doradcą. Koszta zmian strony internetowej, aplikacji webowej czy mobilnej aplikacji, są kilkukrotnie większe na etapie projektowania graficznego i nawet kilkudziesięciokrotnie większe na etapie programowania.

Właśnie dlatego warto dać sobie czas, by pochylić się nad makietą, nie akceptując w ciemno to, co otrzymaliśmy. Większość specjalistów daje przynajmniej kilka dni czasu na decyzję i przesłanie feedbacku. Dobrze jest ten czas wykorzystać na ponowne przeczytanie założeń, by później zapoznać się z argumentacją zespołu projektantów na temat poszczególnych rozwiązań. Te kilka dni czasu na decyzję pozwoli ochłonąć, dająć poczucie spokoju i koncentracji na tym co ważne.

Jak dobrać zespół dopasowany do naszych potrzeb i jak porównać portfolio stworzonych serwisów i aplikacji

Wybór odpowiedniego zespołu jest jednym z ważniejszych elementów, które wpłyną na końcowy efekt, jaki otrzymamy. W przypadku bardzo technicznego projektu (takiego jak aplikacja do obsługi w konkretnej branży np. restauracyjnej) warto zdecydować się na wyspecjalizowany zespół, który miał już wiele kilkuset godzinnych projektów na koncie. Takie projekty do najtańszych nie należą, ponieważ nierzadko jedna robocza godzina projektanta moze kosztować nawet paręset złotych.

Jeżeli jednak nasze potrzeby są znacznie mniejsze i potrzebujemy projektu dobrej strony internetowej, na której wzrośnie zaangażowanie prowadzące do zakupu lub kontaktu na stronie, być może warto znaleźć zespół specjalistów dostarczających kompleksowe rozwiazania (tj. branding studio – które dostarczy także identyfikacje wizualną, copywriting, a ostatecznie połączy to z makietami w wysokiej jakości web design).

Czasami wyspecjalizowany zespół może spowodować przerost formy nad treścią i przepalenie zbyt dużej ilości budżetu jeden z kilku elementów wpływających na ostateczny sukces. Rzadko kto ma nielimitowany budżet na zrealizowanie projektu, a o ile sam szkielet informacji – do którego można sprowadzić makiety funkcjonalne – jest bardzo istotny, większość internautów ma dzisiaj wysokie wymagania na wielu płaszczyznach (nie tylko w kontekście jakości dostarczanych treści, estetyki graficznej, ale także szybkości ładowania strony uzależnionej od jakości wdrożenia).

Dlatego warto, aby do nowego projektu odpowiednio się przygotować, badając realizacje marek, które dobrze przedstawiają możliwości przygotowania realizacji, różnymi stylami graficznymi dopasowanymi do odpowiedniej branży i danej marki. To właśnie takie zespoły specjalistów potrafią spojrzeć na projekt wielowarstwowow, przygotowując realizacje, które nie będą przemijały wraz z zakończeniem danego trendu, a zamiast tego będą świeże i interesujące przez lata.

Pigułka informacyjna na temat projektowania person w projektach biznesowych

Temat projektowania person został opisany w polskim internecie wzdłuż i wszerz pod względem przekazywania wiedzy dla kolejnych projektantów. W tym artykule staramy się opisać wartość projektowania person z perspektywy biznesu, który zamawia nową kampanię, stronę internetową lub aplikację, wykonywaną wewnętrznie lub przez inna firmę.

Czym jest persona i dlaczego powinieneś o niej wiedzieć?

Znany cytat amerykańskiego przedsiębiorcy Michaela Della „Firma, która nie istnieje w Internecie, za pięć lat przestanie istnieć w ogóle.” jest dzisiaj oczywistym stwierdzeniem. Żyjemy dzisiaj w czasach, w których jedną z pierwszych rzeczy planowanych przy tworzeniu nowej firmy jest temat wizerunku w internecie.

Tworzenie aplikacji i stron internetowych z roku na rok jest coraz tańsze, coraz więcej firm może pozwolić sobie na inwestowanie większych kwót pieniędzy w rozwój technologii – bez względu czy chodzi o lepsza stronę, czy aplikację mobilną, w każdym z tych przypadków przydają się persony.

Czym jest Persona? To zbiór założeń przedstawiających na papierze teoretyczną osobę, potencjalnie zainteresowaną naszymi usługami, produktem itp. Taka wyimaginowana osoba pomaga spojrzeć na to, co tworzymy, oczami innej osoby, która mogłaby z tego narzędzia korzystać.

Dzisiaj coraz więcej przedsiębiorców jest świadomych tego, że tworzą strony internetowe i aplikacje nie dla siebie, ale dla użytkowników. Zapomnienie o tym fakcie może doprowadzić do sytuacji w której nikt poza nami nie będzie korzystał z produktu, który stworzyliśmy.

Jak ograniczyć ryzyko stworzenia niechcianego rozwiązania

Przygotowanie person na etapie projektowania makiet funkcjonalnych, czy pisania specyfikacji, nie rozwiąże wszystkich naszych problemów i nie uchroni przed popełniem błędów – może natomiast w istotny sposób ograniczyć ich ilość i pozwolić się skupić na rzeczach, które z perspektywy biznesowej będą realnie ważne dla szerszej grupy klientów.

Proces przygotowania persony sprowadza się do opisania i odpowiedzi na szereg różnych pytań, które pozwalają segmentować daną osobę i sprowadzić ją do szeregu cech opisujących ogólnie zachowania u osób podobnych do tej persony. Ważniejsze z danych persony, które zbieramy można sprowadzić do: wielkości miasta, płci, statusu związkowego, rodzaju wykonywanej pracy, zarobków itp.

Podczas przygotowania person, w celu ułatwienia wyobrażenia sobie danej osoby możemy puścić wodze fantazji i opisać w jaki sposób wygląda dzień danej osoby, jak korzysta z internetu, jakie aplikacje są w kręgu jej zainteresowań. Każda z tych informacji dodaje nam kolejny mały detal wpływający na końcowy wizerunek danej persony.

Dzięki przygotowaniu takiej persony możemy w pewien sposób wejść w jej buty i podczas projektowania strony internetowej zwrócić uwagę na istotne elementy w bardziej empatyczny sposób. W końcu to, co dla właściciela firmy może mieć znaczenie (jak np. duże logo), dla końcowego użytkownika może być jedynie przeszkadzaczem zajmującym zbyt duża część ekranu, jednocześnie odwracającym uwagę od treści, które są istotne.

Właśnie dlatego przygotowanie person jest taki istotne z perspektywy biznesowej. Empatyczne podejście pozwala przygotować rozwiązania, które nie tylko realnie, ale i w autentyczny sposób odpowiadają dzisiaj na potrzeby grupy docelowej. W obecnych czasach, jakkolwiek strasznie to może brzmieć, tylko autentyczne marki są w stanie przebić się do klientów, zdobywając ich uwagę.

Odwrotność, która może zapobiec próbie uszczęśliwiania wszystkich

Tak, jak każdy bohater ma swojego przeciwnika, tak persony mają swoje antypersony – przykład typu osoby, która w idealnym świecie nie będzie korzystać z naszego rozwiązania. Do dzisaij całkiem wiele firm zakłada, że ich grupą docelową są „wszyscy użytkownicy internetu”, jednak po dłuższej analizie i zastanowieniu się można dojść do wniosku, że trafianie do wszystkich wcale nie jest wyznacznikiem sukcesu.

Najlepszym przykładem, który niejeden startup mógł przeżyć na własnej skórze, jest temat przygotowania cennika danej usługi. Z podstawowych praw ekonomicznych wiemy, że (na rynku idealnym) im niższa cena, tym większy popyt na dobra sprzedawane przez przedsiębiorców.

Niestety, o ile na pierwszy rzut oka może wydawać się, że najlepszym sposobem na zdobycie większej liczby użytkowników jest obniżenie ceny, szybko może się okazać, że taka decyzja może skierować finanse firmy na równię pochyłą. Większa liczba klientów najczęściej prowadzi do większej liczby problemów zgłaszanych przez tych klientów. W internecie jest dużo świadectw firm technologicznych które na własnej skórze dowiedziały się, że użytkownicy płacący niskie ceny za usługi, są dużo bardziej wymagający i zawracający głowę, niż użytkownicy, którzy płacą kilkukrotnie większą cenę (za tę samą usługę).

Przygotowanie Antypersony może pomóc przewidzieć taką sytuację, dzięki czemu skoncentrujemy się na klientach dla których pomimo wielokrotnie wyższej (niż standardowa) ceny, wartość naszego rozwiązania będzie znacznie bardziej doceniona, a jednocześnie ilość potencjalnych problemów będzie zminimalizowana.

O czym pamiętać będąc przedsiębiorcą

Jeżeli mielibyśmy sprowadzić ten artykuł do krótkiego podsumowania w stylu TLDR (too long didn’t read), zrobilibyśmy następująco:

„Jeżeli jako przedsiębiorca skupiasz się na rzeczach, które są ważne jedynie z Twojej perspektywy, a nie z perspektywy potencjalnych użytkowników – możesz przeoczyć wiele szans na lepsze, bardziej zrozumiałe odpowiedzenie na ich potrzeby.

Oprócz informacji na temat tego, jakich osób chcesz i jak chcesz rozwiązać ich problemy – równie ważna jest odpowiedź na pytanie – jakich osób nie chcesz i jak możesz ograniczyć szansę obecności na Twojej stronie / narzędziu.”

Skoncentrowanie się na tych dwóch aspektach pozwoli Ci wyjść z własnych przyzwyczajeń myślowych, otwierając się na inne osoby, dla których ostatecznie tworzysz swoje narzędzie.

Super strona internetowa – poznaj elementy, które sprawią, że serwis będzie lepszy od konkurencji

W dzisiejszych czasach, w których większość naszej uwagi odciągają portale takie jak Facebook czy Instagram, czasami ciężko jest sięgnąć pamięcią do miejsca w sieci, które lubimy, cenimy i które nie jest portalem społecznościowym, lub klientem poczty e-mail.

Dla wielu właścicieli i twórców stron internetowych często zagadką jest co powoduje, że ich strony spotykają się z zainteresowaniem i uwagą ze strony internautów. O ile nie da się sprowadzić idealnej strony do formy przepisu przedstawiającego poszczególne elementy wpływające na gwarantowany sukces, o tyle w tym artykule spróbujemy przedstawić to, co wg redakcji naszego serwisu tworzy dobrą strone internetową.

Płaszczyzny, których pewnie nie widzisz, jeżeli nie jesteś w branży

Każda strona internetowa składa się z wielu płaszczyzn, które wpływają na to jak wygląda i działa. Pomijając płaszczyzny odpowiedzialne za technologię, różne języki programowania, czy aplikacje, które pomagają w zbudowaniu tych stron, tak naprawdę najważniejsze płaszczyzny dotyczą kilku kategorii, które postaram się w tym artykule opisać w uporządkowany sposób.

  1. Podstawa każdego serwisu jest wyznaczana przez nazwę i jej logo. Nazwa, która jest zawarta w adresie internetowym, jest często pierwszym elementem styku, z którym użytkownik strony internetowej ma do czynienia. To właśnie ona wpływa na to, jakie użytkownik będzie miał oczekiwania, emocje i odczucia na samym początku.

    Nazwy, tak jak i identyfikacje wizualne – potrafią być przeróżne. W branży kreatywnej każdego roku pojawiają się trendy, które po pewnym czasie przemijają. Dlatego uważamy, że od wybrania danego trendu ważne jest, aby nasza identyfikacja, jak i strona była ponadczasowa.

    To właśnie firmy tj. brand studio, zajmujące się przygotowaniem całego internetowego zaplecza wizerunkowego, skupiają się na dobraniu odpowiednich metafor, przekazu i zawarciu tych informacji w nazwie i identyfikacji, która będzie budziła odpowiednie skojarzenia na samym początku, czy to po wpisaniu adresu internetowego, czy może już po załadowaniu strony internetowej.
  2. Po udanym wejściu na stronę przez użytkownika tak naprawdę mamy bardzo ograniczone okno uwagi tej osoby. Różne badania wskazują, że średnio użytkownik jest w stanie poświęcić 8 sekund na sprawdzenie, czy strona internetowa odpowiada jego potrzebom – jeżeli nie, najczęsciej kończy się to wyjściem użytkownika ze strony.

    Dlatego tak ważny jest pierwszy ekran strony, najczęściej pokazujący najważniejszy przekaz w postaci dużego nagłówka, wraz z objaśniającym paragrafem oraz ilustracją, która uzupełnia całość przekazu dodając obrazu, który pozwala łatwiej przyswoić tekstowe informacje.

    Pomimo wartości funkcjonalnej, jakie sprawuje menu na stronie (tj. udostępnienia opcji pozwalającej przemieszczać się na inne strony), menu ma także funkcję informacyjną. Krótkie przeskanowanie kategorii menu pozwala szybko pomóc wyłapać, czy jesteśmy w miejscu w którym powinniśmy byc.

    Użytkownicy internetu mają dzisiaj szeroki wahlarz doświadczeń, dzięki czemu wiedzą jakie oczekiwania powinny spędzać strony, na które wchodzą. Dlatego tak ważny jest pierwszy ekran nad tzw. foldem (miejscem, w którym kończy się ekran), ponieważ to on zadecyduje, czy użytkownik zainteresuje się, czy stwierdzi, że źle trafił.
  3. Po wystarczającym zaciekawieniu użytkownika musimy dobrze pokierować jego uwagą w dalszej części strony (lub następnych podstronach). Na zaangażowanie na tym etapie największy wpływ mają cztery płaszczyzny:
  • copywriting (treści na stronie) – dobrze przygotowane sprawią, że użytkownik będzie chciał czytać więcej i dowiedzieć się wszystkiego, co jest w obrębie jego zainteresowań; źle przygotowane treści (z nieprzemyślaną strukturą) sprawią, że użytkownik zacznie szukać na poszczególnych podstronach konkretnych fraz, jego uwaga będzie rozproszona, a szansa na wyjście ze strony bardzo duża.
  • odpowiedni styl – po zaprojektowaniu identyfikacji wizualnej, ważne jest, aby marka zainwestowała w key visual (główny motyw graficzny), który wraz z dobraną kolorystyką, systemem fontów (popularnie nazywanych czcionkami), stworzy charakterystyczne i (w przypadku dobrego zaprojektowania) unikalne połączenie tworzące styl danej strony. Szata graficzna jest w dużej mierze oprawą do treści, jednak sama treść, nawet najlepiej napisana, będzie zlewała się w przypadku, gdy nie będzie zaprezentowana w ciekawy sposób.
  • materiały dodatkowe – zdjęcia, filmy, w dużym skrócie wszystkie media, które wprowadzają jakąś dynamikę do strony, powodując, że przestaje ona być statycznym miejscem w internecie. Żyjemy w czasach w których duża część użytkowników wyświetla strony internetowe na ekranach z dużą rozdzielczością, dlatego tak ważne jest, aby materiały zamieszczone na stronie internetowej były wysokiej rozdzielczości, odpowiednio dopasowujacej sie do szerokości danego ekranu.

    Większość użytkowników jest przyzwyczajona do tego, że ostre zdjęcia i filmy są dzisiaj standardem, dlatego niższa rozdzielczość materiałów ma negatywny wpływ na czas zapoznawania się z nimi – użytkownicy są rozproszeni niską jakością, co powoduje, że wolą szukać materiałów wyższej jakości w innych źródłach.
  • Ostatnim w tym zestawieniu elementem, który jest często pomijany jest element zaskoczenia tzw. twist, który może przejawiać się na różne sposoby. Takim przełamaniem może być wprowadzenie animacji, które jeżeli są dobrze przemyślane i zaprojektowane, będą kolejną warstwą estetyczną, która podniesie jakość doświadczeń podczas przebywania na stronie.

Takie elementy zaskoczenia potrafią spowodować, że dobrze zaprojektowana strona staje się świetnie zaprojektowaną stroną, która zachęca do mimowolnego dzielenia sie adresem. Pomimo upływu czasu, do dzisiaj pamiętam stronę internetową pewnego zespołu muzycznego (którego słuchałem 15 lat temu), który w czasach technologii Flash przygotował easter egg w stopce, polegający na wyskakującym kocie (z dźwiękiem) po najechaniu na adres internetowy studia brandingowego odpowiadającego za stworzenie tej strony internetowej. Takie małe smaczki pozwalają zapaść w pamięci na lata po ich odwiedzeniu.

Innym elementem może być prosta ilustracja stworzona z tekstowych znaków, zamknięta w kodzie html. Prawdopodobnie 99,9% użytkowników nie wpadnie na pomysł szukania dodatkowych smaczków wewnątrz strony – tj. w jej kodzie – jednak Ci, którzy się tego podejmą mogą nierzadko zostać zaskoczeni smaczkiem tj. obrazek zapisany w kodzie, specjalna oferta pracy dla kodera, czy nagroda za znalezienie tekstu i doczytanie go do końca.

Reasumując — przygotowanie świetniej strony internetowej to nielada wyzwanie. W dobie spopularyzowanych skórek serwisów, które wyglądają dobrze przed zakupem, a po zakupie ich jakość jest trudna do zreplikowania – należy prawdopodobnie zaakceptować fakt, że przygotowanie dobrego serwisu będzie wymagało albo specjalistycznej wiedzy i umiejętności, albo odpowiedniego wybrania i zapłacenia ludziom, którzy te umiejętności mają.

Taka inwestycja na pewno nie jest małym wydatkiem w życiu firmy, jednak podjęta w odpowiednim momencie rozwoju, jest w stanie wpłynąć pozytywnie na postrzeganie firmy czy instytucji, dając jej jeszcze większe pole do wzrostu na lata.